Menu Zamknij

Prąd i napięcie, czyli o pojęciach pierwotnych w elektronice

Schemat przepływu ładunków przez przekrój przewodnika – ilustracja pojęcia prądu elektrycznego.

Problem z definiowaniem pojęć podstawowych pojawia się zawsze, gdy próbujemy zrozumieć elektryczność. Co ciekawe — nawet jeśli ktoś kiedyś nauczył się poprawnych definicji, to po czasie, przy ponownym pytaniu o „co to właściwie jest prąd albo napięcie”, zaczyna kluczyć, jakby chodziło o jakąś wiedzę tajemną.

W naukach przyrodniczych definiowanie ma dwa oblicza — operacyjne i pośrednie, albo mówiąc prościej: pierwotne i wtórne. To właśnie katalog pojęć pierwotnych wyznacza granice naszego rozumienia zjawisk.


Prąd elektryczny — zjawisko czy wielkość?

Na pytanie „co to jest prąd elektryczny?” uczniowie potrafią odpowiedzieć w miarę sensownie — najczęściej powtarzając wyuczoną formułkę: „uporządkowany ruch ładunków elektrycznych”. Dobrze, ale bez zrozumienia.

W różnych podręcznikach (także w mojej książce Elektronika dla informatyków) znajdziemy rozwinięcie, czym ten „uporządkowany ruch” jest w szczegółach. Na razie jednak zostawmy fizykę w spokoju — wystarczy, że po drodze zdefiniujemy kilka wielkości fizycznych, które pojawiają się w tytule.

Dygresja na marginesie (gdyby margines był)

Elektronicy mają zwyczaj mówić skrótowo: „prąd wynosi tyle i tyle”. Poprawnie powinno się mówić: natężenie prądu elektrycznego wynosi… Jasne — skrót jest praktyczny, żargon się przyjął i nikomu to nie przeszkadza, ale warto mieć świadomość, że prąd to zjawisko, a jego miarą jest natężenie.

Pojęcie ładunku — nasz punkt wyjścia

W zacytowanej definicji pojawia się pojęcie „ładunku”. I to właśnie ono jest aksjomatyczne — jedno z tych, które przyjmujemy bez próby zdefiniowania. Można powiedzieć, że to jedno z pojęć, z którymi się po prostu „rodzimy”.

Wyobraźmy sobie ładunek jako coś bardzo małego — może nawet jako kulkę. Jeśli takich kulek (czyli elektronów) przez przewodnik przepłynie określona ilość w określonym czasie, to możemy powiedzieć, że przez przewodnik płynie prąd.

Definicja robocza: Natężenie prądu to ilość ładunku, która przepływa przez przekrój przewodnika w jednostce czasu.

Napięcie — skąd się bierze sens

Najczęstsza odpowiedź na pytanie „co to jest napięcie?” brzmi: „różnica potencjałów”. I tu rozmowa się kończy. Problem w tym, że to stwierdzenie bez wyjaśnienia nic nie tłumaczy. Bo od razu nasuwa się kolejne pytanie: „a co to właściwie jest potencjał?”.

Tu wychodzi na jaw, że nasz zestaw pojęć pierwotnych jest zbyt ubogi. Oprócz ładunków musimy wprowadzić jeszcze jedno, mniej „namacalne” pojęcie — pole. Pole nie jest kulką — to coś, co istnieje wokół ładunków i umożliwia im wykonywanie pracy. Ładunek w polu ma więc potencjał — możliwość wykonania pracy.

 

Definicja z sensem fizycznym: Napięcie to praca wykonana przez jednostkowy ładunek podczas przemieszczania się między dwoma punktami o różnych potencjałach.

Elektron ma potencjał żeby się "rozładować"
Praca wykonywana w polu: zjazd „w dół potencjału” to intuicja, która zostaje w głowie.

Czy ta wiedza jest potrzebna elektronikowi?

Żeby „obsługiwać” elektrotechnikę — może niekoniecznie. Ale żeby rozumieć, dlaczego coś działa tak, a nie inaczej — zdecydowanie tak.

Mało który elektronik potrafi zbudować teorię pasmową od funkcji falowej swobodnego elektronu. I dobrze. Do pracy z obwodami wystarczy rozumienie charakterystyk makroskopowych — tego, jak elementy się zachowują, a nie dlaczego w środku mają taką strukturę pasmową.

Przykład: charakterystyka prądowo-napięciowa diody mówi o niej wszystko, niezależnie od tego, czy jest tam jakieś złącze, czy nie.

Przyczyna i skutek

Na początku wystarczy intuicja: napięcie to przyczyna, prąd to skutek. To nie wytrych, tylko praktyczne podejście.

Sens tych wielkości nadaje dopiero zrozumienie praw, które je łączą — Ohma i Kirchhoffa (czytaj raczej Kirśhoffa niż Kirhoffa — takie niemieckie ś 😉).

Skąd się biorą te prawa?

  • I prawo Kirchhoffa wynika z zasady zachowania ładunku,
  • II prawo Kirchhoffa — z potencjalności pola elektrycznego,
  • Prawo Ohma — to empiryczne spostrzeżenie: są materiały, w których elektron ma w modelu statystycznym stałą ruchliwość.

Co naprawdę trzeba wiedzieć

Elektronik nie musi wiedzieć, czym jest elektron ani dziura. Jeśli zostaje zmuszony do schodzenia na tak niski poziom, to znaczy, że gdzieś w projekcie coś poszło nie tak (wyjątkiem są osoby projektujące nowe struktury półprzewodnikowe — to już domena fizyki i inżynierii materiałowej).

W praktyce dla elektryków i elektroników pojęcia napięcia i natężenia prądu mają charakter pierwotny. W większości zastosowań prąd traktujemy jako ciągły, a nie jako sumę elementarnych ładunków.

Jeszcze większa ścisłość (dla formalistów)

W fizyce mamy dwie grupy wielkości:

  1. Podstawowe — definiowane operacyjnie (przez wzorzec i sposób pomiaru),
  2. Pochodne — określane relacjami między innymi wielkościami.

W układzie SI podstawowych wielkości jest siedem. W elektrodynamice potrzebujemy trzech mechanicznych (długość, masa, czas) i jednej elektrycznej — natężenia prądu.

Amper jest jednostką podstawową (współcześnie powiązaną ze stałą elementarnego ładunku). Wolt to jednostka pochodna: 1 V = 1 W / A = 1 J / C.

Podsumowanie

Wiedza o ładunku, prądzie i napięciu nie jest po to, by komplikować życie elektronikowi. Jest po to, by zrozumieć sens tego, co mierzymy, symulujemy i projektujemy.

Nie trzeba znać funkcji falowej elektronu, żeby używać prawa Ohma. Ale warto pamiętać, że za każdym 1 V kryje się możliwość wykonania pracy, a za każdym 1 A — strumień ładunku, który tę pracę może wykonać.


Masz pytanie albo chcesz dorzucić swoją intuicję? Zostaw komentarz — Pracownia Elektroniki żyje z rozmowy, nie z formułek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *